W roku 1889 świat po raz pierwszy powąchał perfumy z domieszką syntetyków. Dziś perfumy mają średnio od 40 do 60 składników. Na ogół syntetyki stanowią 70% całości, natura tylko 30%. Zastanawiamy się, czy są bezpieczne i czy aby na pewno konieczne.

Zapach kontrolowany

Sprzedawane przez komercyjne firmy perfumy są monitorowane i podlegają ścisłym przepisom. Zdarza się, że nowe cząsteczki poddawane są tak rygorystycznym testom na toksyczność, że mija wiele lat, zanim firmy dostaną pozwolenie na ich wykorzystanie. Usuwa się z nich też alergeny. Ponadto składniki syntetyczne wspomagają naturalne aromaty (w rzeczywistości sam olejek różany nie pachnie jak róża). Raymond Matts, projektant zapachów z Pratt Institute w Nowym Jorku, podkreśla, że tylko dzięki syntetykom może zamknąć w maleńkiej buteleczce „zmysłowość, dotyk skóry i uczucie pieszczot”.

2017_02_01_nowoczesne_perfumy_ratuja_kwiaty_01Po lewej Geza Schoen, po prawej jego kolekcja Molekułów – źródło zdjęć: escentric.com

Nienaturalnie naturalne

W 2006 roku Geza Schoen (światowej sławy perfumiarz) spowodował kolejny przełom i stworzył perfumy Molecule 1 złożone w 100% z jednej aroma-molekuły o nazwie Iso E Super. Uzyskano ją w 1973 roku w laboratoriach International Flavors & Fragrances. Posiada drzewną woń, którą można wyczuć m.in. w Fahrenheit Diora (25%) czy Declaration Cartiera (35%). Perfumy Gezy odniosły duży sukces, więc trzymał się tego kierunku. W 100% syntetyczne zapachy to także stworzone w kolejnych latach Molecule 2 (czysty Ambrox – odpowiednik szarej ambry) oraz Molecule 3 (czysty  octan wetiwerylu – zapach wetiweru bez naturalnej goryczki).

Perfumy na ratunek kwiatom

Niektóre perfumy syntetyczne zaczynają być też bardziej przyjazne dla środowiska, niż te naturalne. Aby wytworzyć 1 g naturalnej esencji perfum trzeba poświęcić 3,6 tys. kwiatów tuberozy – uratować je może tylko chemia. To samo dotyczy innych składników, np. wyprodukowanie 2,5 tys. butelek zapachu przy użyciu syntetycznego substytutu ratuje 1 drzewo sandałowe! To kolejny powód, dla którego syntetyki zaczynają grać pierwsze skrzypce w przemyśle perfumiarskim.